rajmund_pollak.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
rajmund_pollak.blog.bielsko.pl/rss
Archiwum newsów - maj 2011


Jednym z największych polskich patriotów, a równocześnie intelektualistów był często pomijany obecnie w komercyjnych mediach Prymas Tysiąclecia, ksiądz kardynał Stefan Wyszyński.

Przeprowadził on obronną ręką Kościół Rzymskokatolicki w Polsce przez lata stalinizmu, gomułczyzmu oraz dyktatury PZPR i przyczynił się w dużym stopniu do wyniesienia Karola Wojtyły do godności pierwszego papieża Polaka.

Był niezwykle inteligentnym człowiekiem, a do historii przeszły jego święte słowa "Non possumus"!

Zdarzyło się to 8 maja 1953 r.,kiedy podczas Konferencji episkopatu Polski w Krakowie uchwalono list do rządu, autorstwa Prymasa Tysiąclecia, który w wolnym świecie rozpowszechniono pod nazwą "Non possumus".

Warto przypomnieć okoliczności i najważniejsze fragmenty tego listu.

9 lutego 1953 r. władze komunistyczne wydały dekret o obsadzaniu wszystkich stanowisk duchownych, włącznie z biskupami. Te bezprecedensowa decyzja miała doprowadzić do całkowitego podporządkowania kościoła państwu. Ks. Prymas Stefan kardynał Wyszyński uznał, że czas kompromisu minął i nie można już dalej cofać się wobec żądań komunistycznej władzy .
Obradująca w Krakowie konferencja Episkopatu Polski przyjęła jednogłośnie napisany przez księdza prymasa list do I Sekretarza KC PZPR Bolesława Bieruta.
W liście tym biskupi przypominali wszystkie szykany jakie dotknęły kościół w powojennej Polsce:

aresztowanie i przesiedlenia biskupów, księży zakonnic i zakonników, niszczenie polskiej administracji kościelnej na ziemiach zachodnich, rozbijanie kościoła od wewnątrz przez PAX i tzw. "księży patriotów", konfiskatę szpitali, szkół i innych placówek kościelnych, konfiskatę części terenów kościelnych, likwidowanie i szykanowanie katolickich wydawnictw i prasy. Jednocześnie episkopat podkreślał gotowość do rozmów pod warunkiem jednak poszanowania niezbywalnych praw kościoła.

Biskupi swój list kończyli stanowczo: "A gdyby się zdarzyć miało, że czynniki zewnętrzne będą nam uniemożliwiały powoływanie na stanowiska duchowne ludzi właściwych i kompetentnych, jesteśmy zdecydowani nie obsadzać ich raczej wcale, niż oddawać religijne rządy dusz w ręce niegodne. Kto by zaś odważył się przyjąć jakiekolwiek stanowisko kościelne skądinąd, wiedzieć powinien, że popada tym samym w ciężką karę kościelnej klątwy. Podobnie, gdyby postawiono nas wobec alternatywy: albo poddanie jurysdykcji kościelnej, albo osobista ofiara - wahać się nie będziemy. Pójdziemy za głosem apostolskiego naszego powołania i kapłańskiego sumienia, idąc z wewnętrznym spokojem i świadomością, że do prześladowania nie daliśmy najmniejszego powodu, że do prześladowania nie daliśmy najmniejszego powodu, że cierpienie staje się naszym udziałem nie za co innego, lecz za sprawę Chrystusa i Chrystusowego Kościoła. Rzeczy Bożych na ołtarzach cesarza składać nam nie wolno. Non possumus!"

Słowa te nie były bez konsekwencji! Już 25 września 1953 r. Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński zastał aresztowany.
Choć wielu biskupów go wtedy opuściło i poddało się dyktaturze, to Prymas Tysiąclecia wytrwał i nie dał się złamać nawet na odosobnieniu!
Po trzech latach więzienia zjawili się w Komańczy 26.10.1956 r. specjalni wysłannicy nowego 1-go sekretarza PZPR - Władysława Gomułki, który rozumiał, że dla uspokojenia nastrojów w Polsce niezbędna jest pomoc Kościoła i jego pasterza. Przybysze z Warszawy nalegali, aby ks. Prymas natychmiast wrócił do stolicy i objął wszystkie stanowiska kościelne.

Prymas Tysiąclecia postawił jednak warunki: zniesienie przez rząd dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych, wznowienie prac Komisji Mieszanej przedstawicieli rządu i Episkopatu, uwolnienie niesłusznie skazanego bpa Kaczmarka, powrót wszystkich biskupów usuniętych ze swoich diecezji, wznowienie wydawania prasy katolickiej. Zenon Kliszko pojechał do Warszawy, skąd przywiózł zgodę Gomułki na wszystkie żądania ks. Prymasa.

Uwolniony kard. Wyszyński pojechał prosto do Warszawy. 28.10.1956 r., po trzech latach więzienia, kard. Wyszyński powrócił do Pałacu Prymasowskiego przy ulicy Miodowej.
Na wieść o tym tysiące warszawiaków zgromadziło się przed rezydencją, aby śpiewem, okrzykami, wiwatami i modlitwą wyrazić swoją radość i wdzięczność.

Prymas Wyszyński kilkakrotnie pojawiał się na balkonie pałacu, pozdrawiając i uspokajając zebranych. Dziękował za dowody miłości i przywiązania. Gorące powitanie zakończył wspólnie odśpiewany Apel Jasnogórski.
W ogłoszonym tego samego dnia "Słowie pasterskim" prymas Wyszyński pisał:
"Boski nauczyciel prawdy dał nam wskazania, by przyłożywszy rękę do pługa nie oglądać się wstecz. Idziemy więc naprzód całą duszą! Droga przez którą przeszedł Kościół i Naród, była cięższa i bolesna. Ale przebrnęliśmy przez nią w cierpliwości. Raz jeszcze okazała się wysoka kultura duchowa Narodu, bohaterska miłość prawdy i wolności, łaknienie wyższej sprawiedliwości i chrześcijańskiej czci dla człowieka. Te wielkie moce nakazały szukanie dróg pełniej odpowiadających kulturze Narodu Polskiego."

Prymas Tysiąclecia mozolnie przygotowywał potem cały Naród Polski do obchodów millenium Chrztu Polski.

W 1966 roku doszło do nowej konfrontacji Kościoła Rzymskokatolickiego z aparatem władzy PZPR,gdyż Gomułka nie wyraził zgody na wizytę w Polsce ówczesnego papieża z okazji tysiąclecia chrztu Rzeczypospolitej i zabronił pielgrzymowania po PRL-u z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej.
Doszło do absurdalnego "aresztowania" Czarnej Madonny przez komunistów, jednak kardynał Wyszyński i Kościół Rzymskokatolicki w Polsce wyszli z tych prowokacji obronną ręką.

Prymas Wyszyński był zawsze po stronie ciemiężonych.
Tak było w grudniu 1970 roku, gdy Jaruzelski wysłał czołgi przeciwko strajkującym na Wybrzeżu i tak było w czerwcu 1976 roku gdy doszło do strajków w Ursusie i w Radomiu.

Nie każdy wie, że na konklawe w Watykanie w 1978 roku jedenastu kardynałów z całego świata głosowało za wyborem kardynała Wyszyńskiego na papieża, a on w walny sposób przyczynił się do wyboru Karola Wojtyły na pierwszego Polaka obejmującego Stolicę Piotrową.

W czerwcu 1979 roku przyjął w Ojczyźnie po raz pierwszy od tysiąca lat głowę Kościoła - Ojca Świętego Jana Pawła II, a w latach 1980-81 odegrał rolę mediatora między "Solidarnością" a władzami państwowymi.
28 maja 1981, piętnaście dni po zamachu na papieża Jana Pawła II i w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego odszedł od nas Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński.

Pogrzeb, który odbył się 30 lat temu w dniu 31 maja 1981r był jedną wielką manifestacją patriotyczną Polaków.
Na ostatnie pożegnanie Stefana kardynała Wyszyńskiego przybyły do Warszawy tysiące ludzi, zarówno wierzący jak i niewierzący. Był to prawdziwie królewski pogrzeb, wyrażający szacunek i cześć dla Prymasa Tysiąclecia, którego nazywano Ojcem Narodu.

Rok 2001 ogłoszono rokiem kard. Stefana Wyszyńskiego. Przyjmując uchwałę w tej sprawie, Sejm R.P. uczcił setną rocznicę urodzin Prymasa Tysiąclecia.

Zasługi kardynała Stefana Wyszyńskiego dla Polski i dla Kościoła Rzymskokatolickiego są tak ogromne, że zasługuje na świętość i miejmy nadzieję, że Prymas Tysiąclecia zostanie wkrótce wyniesiony na ołtarze, bo dał swoim życiem dowód na to, że słów nie należy rzucać na wiatr! Jego "non possumus" urosło do rangi symbolu inteligentnego oporu przeciw wszelakiej tyranii.

Kto obecnie odważy się publicznie powiedzieć w Parlamencie Europejskim : "Non possumus" ?

Rajmund Pollak

2011-05-31 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Prezentuję dziś mój artykuł, który 22 maja b.r. opublikowano na portalu pomniksmolensk.pl .

Równocześnie zachęcam wszystkich czytelników do poparcia inicjatyw Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem.

Miasto Bielsko-Biała było jeszcze wtedy stolicą województwa, do którego należały m.in. Wadowice, Kalwaria, Oświęcim, Cieszyn, Żywiec, Skoczów, Ustroń, Wisła, Szczyrk i Sucha Beskidzka.

W Skoczowie w 1995 roku Jan Paweł II na wzgórzu "Kaplicówka" powiedział znamienne słowa:

..."Wbrew pozorom, praw sumienia trzeba bronić także dzisiaj. Pod hasłami tolerancji, w życiu publicznym i w środkach masowego przekazu szerzy się nieraz wielka, może coraz większa nietolerancja. Odczuwają to boleśnie ludzie wierzący. Zauważa się tendencje do spychania ich na margines życia społecznego, ośmiesza się i wyszydza to, co dla nich stanowi nieraz największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji budzą niepokój i muszą dawać wiele do myślenia."...


To była jedyna nieoficjalna wizyta biskupa Rzymu w Polsce, bo Karol Wojtyła przyjechał tak przy okazji wizyty w Czechach i na Morawach. Przybył tylko na 10 godzin właściwie do swoich korzeni.

Byłem wtedy obecny wśród mieszkańców stolicy Podbeskidzia i wysłuchałem w Bielsku-Białej m.in. następujących słów Jana Pawła II:

Z waszym miastem związany byłem od wczesnego dzieciństwa, gdyż w Białej urodził się mój ojciec. Tutaj i w okolicy mieszkali moi krewni, a w bielskim szpitalu pracował mój starszy brat lekarz i tam też zmarł, służąc chorym. Potem doszły związki innego rodzaju, wynikające z mojej posługi biskupiej w Kościele Krakowskim, który jeszcze do niedawna obejmował Białą, aż po rzekę Białkę".

Serce mi rosło z radości, że Nasz Ukochany Papież zawitał w moim rodzinnym mieście i stwierdził:

Chciałbym wspomnieć o jeszcze jednym wydarzeniu, przez które Bielsko-Biała głęboko zapisało się w mojej pamięci. Parafia św. Józefa na Złotych Łanach była ostatnią parafią, w której dane mi było, jako metropolicie krakowskiemu, odbyć wizytację kanoniczną przed wyborem na stolicę św. Piotra w Rzymie w 1978 roku ".

W historii Kościoła w Polsce, papież Jan Paweł II dokonał nowej nobilitacji hasła Bóg, Honor Ojczyzna, a w historii kościoła Podbeskidzia, utworzył nową diecezję - bielsko-żywiecką !

Województwo bielskie zostało później zlikwidowane przez rząd Jerzego Buzka, natomiast diecezja bielsko-żywiecka istnieje do dziś.

W 1995 roku Jan Paweł II odwiedził jeszcze Żywiec, jednak najbardziej poruszająca była jego homilia na "Kaplicówce" w Skoczowie.

Warto zacytować następne zdanie z pamiętnej homilii :

..." W dniu dzisiejszym dane mi jest przebywać w Skoczowie, na ziemi śląskiej, na terenie nowej diecezji bielsko-żywieckiej. Tu właśnie, w Skoczowie, przyszedł na świat św. Jan Sarkander, kapłan i męczennik, którego życie związało się zarówno ze Śląskiem Cieszyńskim, jak też i sąsiednim Ołomuńcem na Morawach. Dlatego czcimy go jako patrona Śląska i Moraw. Poniósł śmierć męczeńską jako proboszcz w Holeszowie. Żył w trudnym okresie poreformacyjnym, kiedy społeczeństwa Europy rządziły się nieludzką zasadą: cuius regio eius religio, w imię której to zasady panujący - gwałcąc podstawowe prawa sumienia - narzucali przemocą własne przekonania religijne swoim poddanym."...

Wkrótce potem Jan Paweł II wypowiedział zdania, które dzisiaj są nadal aktualne:

..."Świadectwo męczenników jest dla nas zawsze jakimś wyzwaniem - ono prowokuje, zmusza do zastanowienia. Ktoś, kto woli raczej oddać życie, niż sprzeniewierzyć się głosowi własnego sumienia, może budzić podziw albo nienawiść, ale z pewnością nie można wobec takiego człowieka przejść obojętnie. Męczennicy mają nam więc wiele do powiedzenia. Jednak przede wszystkim oni pytają nas o stan naszych sumień - pytają o naszą wierność własnemu sumieniu."...

...."Nasza Ojczyzna stoi dzisiaj przed wieloma trudnymi problemami społecznymi, gospodarczymi, także politycznymi. Trzeba je rozwiązywać mądrze i wytrwale. Jednak najbardziej podstawowym problemem pozostaje sprawa ładu moralnego. Ten ład jest fundamentem życia każdego człowieka i każdego społeczeństwa. Dlatego Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia! Być człowiekiem sumienia, to znaczy przede wszystkim w każdej sytuacji swojego sumienia słuchać i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nieraz trudny i wymagający; to znaczy angażować się w dobro i pomnażać je w sobie i wokół siebie, a także nie godzić się nigdy na zło,"....

Zachęcam wszystkich do zapoznania się z całą homilią Jana Pawła II, wygłoszoną w Skoczowie w 1995 roku, a teraz przytoczę jeszcze cytat, który można byłoby określić proroctwem aktualnych sporów toczących się w naszym kraju :

....."Na naszej polskiej ziemi krzyż ma długą, już ponad tysiącletnią historię. Jest to historia zbawienia, która wpisuje się w historię tej wielkiej wspólnoty ludzkiej, jaką jest naród. W okresach najcięższych dziejowych prób naród szukał i znajdował siłę do przetrwania i do powstania z dziejowych klęsk właśnie w nim - w Chrystusowym Krzyżu! I nigdy się nie zawiódł. Był mocny mocą i mądrością Krzyża! Czy można o tym nie pamiętać?!

Przychodzą mi w tym momencie na pamięć słowa, które wypowiedziałem na Błoniach krakowskich w czasie pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w r. 1979. Upłynęło od tego momentu szesnaście lat, a aktualność tamtych słów ciągle rośnie. Mówiłem wtedy: "Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale - pytanie zasadnicze: czy wolno? I: w imię czego «wolno»? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć «nie» temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło".

Dzisiaj, kiedy Polska kładzie podwaliny pod swój wolny i suwerenny byt - po tylu latach doświadczeń totalitaryzmu - trzeba te słowa przypomnieć. Trzeba po szesnastu latach zrobić w ich świetle dogłębny rachunek sumienia: Dokąd idziemy? W którą stronę podążają sumienia?

Drodzy Bracia i Siostry - drodzy Rodacy!

Na tym wielkim wirażu ojczystej historii, kiedy decyduje się przyszły kształt Rzeczypospolitej, papież - wasz rodak, nie przestaje was prosić, abyście to dziedzictwo Chrystusowego krzyża na nowo z wiarą i miłością przyjęli. Abyście krzyż Chrystusa na nowo, w sposób wolny i dojrzały wybrali, tak jak wybrał go kiedyś św. Jan Sarkander i tylu innych świętych i męczenników. Abyście podjęli odpowiedzialność za obecność krzyża w życiu każdego i każdej z was, w życiu waszych rodzin i w życiu tej wielkiej wspólnoty, jaką jest Polska. Brońcie go!"...

Od 10 kwietnia 2010 roku znowu jesteśmy na wirażu historii, a jednak te właśnie twarde słowa Jana Pawła II, są obecnie pomijane zarówno przez publiczną telewizję jak i media komercyjne oraz przez cały chór polityków, szermujących hasłami "tolerancji i europejskości" tak, jakby zapomniano, że papież Polak też był europejczykiem .

Co w nas i w naszych przywódcach pozostało z tych wspaniałych nauk biskupa Karola Wojtyły i papieża Jana Pawła II ???

Rajmund Pollak

2011-05-28 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Już w momencie ogłoszenia przedłużenia trwania referendum we F.A.P. wiedziałem, że w ten sprytny sposób dokonano jego unieważnienia !

Jednak już w chwili, gdy w Tychach rozdawano plakietki z hasłami : „kocham firmę, ale chcę podwyżkę" doszedłem do wniosku, że to są wszystko działania pozorowane i żadnego strajku we FA.P. nie będzie !

Różnica między prawdziwą walką o godne podwyżki płac, a biciem piany polega na dawaniu przykładu odwagi własną postawą przez organizatorów protestu.

Zapytajcie etatowych działaczy związkowych, którzy organizowali pikiety i referendum, czy odmówili podpisania nowych angaży z niską podwyżką płac ?

Dyrekcja F.A.P. dokonała starego jak Fiat chwytu socjotechnicznego, a mianowicie najpierw udało jej się rozbić jedność związkową, a potem wręczyła pracownikom angaże z niewielką podwyżką płac, dając wyraźnie do zrozumienia:

..." okazaliście miłość do firmy i postulowaliście podwyżkę płac ( na plakietkach), no to wam dajemy podwyżkę"!...

Gdyby wówczas etatowi, urzędujący w F.A.P. działacze, oddelegowani do pracy związkowej odmówili przyjęcia tych nowych angaży, to dyrekcja personalna miałaby problem !

Zwyklemu pracownikowi, gdy odmówi przyjęcia nowego angażu z podwyżką grozi sytuacja, że dyrekcja potraktuje to jako wypowiedzenie, ale etatowy działacz związkowy jeśli napisze, że odmawia podpisu tylko ze względu na toczący się spór spór zbiorowy i fakt, że podwyżka jest niższa od postulowanej, to pokazuje dyrekcji, że jest gotowy zaryzykować swój stołek etatowego związkowca dla obrony całej załogi !

CZY WSZYSCY ETATOWCY MOZ „S" ODMÓWILI PODPISANIA NOWYCH ANGAŻY?

CZY CHODZĄC Z URNĄ REFERENDALNĄ „ETATOWCY" MÓWILI PRACOWNIKOM F. A. P., ŻE RYZYKUJĄ WŁASNĄ KARIERĄ, ALE SĄ GOTOWI DO STRAJKU, BO NIE PODPISALI NOWYCH ANGAŻY ???

NIE WOLNO PRACOWNIKÓW OBRAŻAĆ SUGESTIĄ, ŻE KOMPLETNE FIASKO REFERENDUM STRAJKOWEGO WYNIKA Z BRAKU ODWAGI TYCH, KTÓRZY NIE ZAGŁOSOWALI, BO OD OKAZYWANIA ODWAGI SĄ PRZEDE WSZYSTKIM LIDERZY ZWIĄZKOWI !

Fakt, że w referendum wzięło udział mniej niż 50% załogi jest kompromitacją organizatorów, gdyż wynika z tego, że referendum zostało przeprowadzone w sposób nieudolny !

Organizowanie strajku nie polega na gwiazdorstwie medialnym i kierowanie pary w gwizdek, lecz na ciężkiej codziennej pracy w środku F.A.P. nie tylko na stołówkach i jadalniach ale przede wszystkim na wydziałach produkcyjnych czy się to dyrekcji podoba czy też nie.

Gdy czytałem w gazetach buńczuczne zapowiedzi o..." walce aż do końca"..., to pomyślałem sobie :... Piana medialna i para w gwizdek to nie jest walka, tylko wymachiwanie szabelką na wiwat!

Co teraz przeczytałem w komunikacie opublikowanym na portalu Fiatowiec Newsweek.pl ?

...." Jesteśmy przekonani, że wspólnie osiągniemy wiele dla poprawy warunków pracy i płacy oraz wzajemnego poszanowania, a także rozwoju dialogu społecznego"...

Takie slogany przypominają mi stare czasy, kiedy nie wolno było strajkować !

Zatem z tym strajkiem we Fiat Auto Poland, to była tylko medialna ściema, bo strajku nie ma !

Były wiceprzewodniczący MOZ NSZZ „Solidarność" Fiat Auto Poland S.A. i innych spółek Fiat Group

Rajmund Pollak

2011-05-23 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Zastanawiam się dlaczego oddelegowani do pracy związkowej działacze z MOZ „S" nie zgłosili w tym roku, oprócz żądań podwyżek płac, również postulatu o przydzielenie bezpłatnych akcji pracowniczych ?

Na fotografii widoczny jest prototyp samochodu Beskid106 FSM, efekt pracy polskich techników i inżynierów, który byłby produkowany, gdyby nie dokonano przekształceń własnościowych FSM.

Przecież walka o te akcje dla byłych, 25.000 pracowników FSM rozpoczęła się od historycznego strajku w Tychach w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

Przypomnę, że jako wiceprzewodniczący MOZ „S" wysłałem w 2008 roku ( bez zgody Przewodniczącej MOZ) pisemne żądanie do Premiera Tuska w tej sprawie.

Dziwnym zbiegiem okoliczności zostałem wkrótce potem odwołany z funkcji wiceprzewodniczącego.

Sprawa bezpodstawnego pozbawienia praw do przydziału bezpłatnych akcji dla uprawnionych ponad 25.000 pracowników byłego FSM została również uwypuklona w raporcie NIK !

Etatowi działacze związkowi MOZ „S" nie ryzykowali utraty pracy za ewentualne zgłoszenie postulatu przydziału akcji pracowniczych lub rekompensat za pozbawienie praw do tych bezpłatnych akcji, bo mają oficjalne oddelegowania do pracy związkowej i ochronę prawną !

Etatowcy F.A.P., mogli również pójść inną drogą, to znaczy zgłosić roszczenia pracownicze do Sądu.

Inna jest moc pozwu indywidualnego, a zupełnie inna pozwu zbiorowego, popartego przez związek zawodowy!!!

Ten rok jest prawdopodobnie ostanim rokiem, kiedy można złożyć pozew zbiorowy o akcje lub rekompensaty za nie przyznanie tych akcji uprawnionym, byłym pracownikom Fabryki Samochodów Małolitrażowych, bo potem sprawa może ulec przedawnieniu!

Jeżeli etatowym działaczom MOZ „S" F.A.P. nie chce się takiego pozwu zredagować, lub nie potrafią, to mogą zwrócić się do prawników z Regionu Podbeskidzie, którzy na pewno im pomogą !

Zwracam uwagę wszystkim, piastującym etaty w MOZ „S", że oddelegowanie do pracy związkowej zobowiązuje nie tylko do reprezentowania załogi F.A.P., ale również do pracy na rzecz wszystkich tych, którzy zostali pozbawieni praw do bezpłatnych akcji pracowniczych sprywatyzowanego FSM, bez wzgledu na fakt czy pracują jeszcze we Fiat Group, czy już są za bramą!

Prawo do bezpłatnych akcji nabyli zgodnie z ustawą wszyscy, którzy pracowali w FSM w momencie przekształceń wlasnościowych !

Były pracownik FSM i Fiat Auto Poland S.A.

Rajmund Pollak

2011-05-19 | Dodaj komentarz
karol_p
2015-09-24 14:15:58
Trochę więcej o akcjach pracowniczych http://akcjepracownicze.blog.pl

Hipokryzja dziennikarzy telewizyjnych w temacie kibiców, osiągnęła już poziom okresu stanu wojennego, kiedy najgorliwsi redaktorzy w mundurach nazywali chuliganami demonstrantów, protestujących przeciwko sadystom z ZOMO, SB oraz bandytom z WRONy.

Pod pozorem walki z „kibolami" nieudolny rząd PO wraca do starych, zbankrutowanych metod wprowadzania cenzury i dyktatury.

Partia, która obecnie stara się być przewodnią siłą sceny politycznej ( jak ongiś PZPR) sięga po posiłki do SLD, aby lepiej zorganizować „po nowemu" stare metody zamordyzmu.

Pomysł sprawdzania jakiej treści transparenty wnoszą kibice na stadiony piłkarskie, a nawet nazywanie „nielegalnymi" treści „nie uzgodnionych" z organizatorami meczów piłkarskich jest zwyczajnym, ordynarnym powrotem cenzury prewencyjnej!

Kiedyś to się nazywało ..." antysocjalistycznymi wybrykami" , a obecnie telewizja publiczna nazywa to..." treściami niezgodnymi z duchem zdrowej rywalizacji sportowej".

W TVP1 pokazano jeden taki zakazany napis, który dotyczył upamiętnienia rocznicy agresji ZSRR na Polskę w dniu 17.09.1939 roku, czyli jak w PRL-u nie wolno drażnić niedźwiedzia!

Rząd ( o ile do tego czasu się utrzyma) już ma przygotowany nowy stan wojenny do wprowadzenia na stadionach Euro 2012 r.

Autostrad nie będzie, cudów gospodarczych nie będzie, ale za to będzie porządek!

Każdy, kto zechce wejść na stadion będzie musiał mieć identyfikator, a niezidentyfikowani będą prewencyjnie nie wpuszczani!

Nie wolno będzie wznosić na stadionach piłkarskich okrzyków antyrządowych, ani śpiewać pieśni nie ujętych w spiewnikach nowej dyktatury sukcesu!

Krytyka sędziego bedzie traktowana jako chuligański wybryk, a zbyt głośne gwizdy jako „kibolstwo".

Być może, na stadionach będą areszty i sale rozpraw, aby każdy, kto wniesie na arenę Euro 2012 "Nasz dziennik" albo „Gazetę polską" mógł być pociągnięty do odpowiedzialności za szerzenie treści niezgodnych z duchem internacjonalizmu europejskiego ?

Za słuchanie „Radia Maryja" na stadionach w przerwach meczy, będą stosowane grzywny?

Ubiór kibica też będzie uregulowany ustawowo, a zatem golfy, dresy, szaliki, a dla kobiet chusty, będą surowo zakazane, natomiast ciemne okulary dozwolone tylko dla wiadomych służb.

Nie wolno będzie krzywo spojrzeć na ochraniarza, a jeśli chodzi o noszenie wąsów albo brody, to na czas Euro 2012 wprowadzi się wymóg rejestracji na policji 3 miesiące przed meczem każdego osobnika, który ma zamiar zapuścić brodę albo wąsa ?

Być może zostaną również wprowadzone zakazy noszenia długich włosów przez mężczyzn i na bramkach ochraniarze będą mierzyli czy kibic nie ma włosów dłuższych niż zapałka?

Kobietom zakaże się noszenia koków i używania spinek, bo na stadionie to nie wiadomo co z takiego koku kobieta wyjmie, a spinka to może być groźna w razie gdy interwencyjne oddziały prewencji zechcą chwycić kibickę za włosy?

Jak źle pójdzie, to rząd wprowadzi zakaz wstępu kibiców na stadiony Euro 2012 ( próbne manewry w tym zakresie już przeprowadzili niektórzy wojewodowie), a trybuny zapełnią ochraniarze i policjanci po cywilu i wtedy dopiero zapanuje ład i porządek!

Gdyby nasz rząd tak skutecznie walczył z drożyzną jak wojuje z kibicami, to pewnie benzyna byłaby już po 50zł za litr, bo PO posilone kadrami z SLD, potrafią jeszcze więcej!

Rajmund Pollak

2011-05-14 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Jestem rodowitym bielszczaninem i nie wyobrażam sobie przyszłości w innym regionie niż Podbeskidzie . Nie zważam na kierunki wiejących wiatrów. Staram się demaskować obłudę i zakłamanie. Z zawodu jestem inżynierem mechanikiem, a ponadto ukończyłem podypl. stud. handlu zagranicznego na A.E. we Wrocławiu. Poza tym zdałem egzaminy państwowe z języka francuskiego i niemieckiego. Ukonczyłem również kurs pierwszego stopnia języka włoskiego. Prawdziwych przyjaciół mam kilkanaścioro i to jest największe bogactwo jakie sobie cenię. Napisałem jedną powieść pt.: "Siła przebicia", a druga jest już po korekcie polonistycznej i być może będzie wydana w 2012 roku. Lubię zwiedzać muzea, a zwłaszcza galerie malarstwa. Interesuję się kulturą i sztuką Chin. W lipcu 2010 roku ukończyłem intensywny kurs języka chińskiego na poziomie podstawowym.



Uważam , że ważne są tylko te słowa , które mają pokrycie w czynach lub w zdarzeniach .

Archiwum:


2019
» listopad (1)
» maj (1)
» kwiecień (1)

2018
» październik (1)
» czerwiec (1)

2017
» czerwiec (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (2)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (4)
» sierpień (4)
» lipiec (5)
» czerwiec (6)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (1)
» listopad (3)
» wrzesień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (5)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (3)

2014
» grudzień (6)
» listopad (6)
» październik (7)
» wrzesień (4)
» sierpień (6)
» lipiec (10)
» czerwiec (8)
» maj (9)
» kwiecień (9)
» marzec (8)
» luty (4)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (3)
» listopad (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (3)
» lipiec (6)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (7)
» luty (9)
» styczeń (8)

2012
» grudzień (11)
» listopad (8)
» październik (6)
» wrzesień (10)
» sierpień (8)
» lipiec (8)
» czerwiec (6)
» maj (9)
» kwiecień (5)
» marzec (6)
» luty (3)
» styczeń (5)

2011
» grudzień (12)
» listopad (8)
» październik (8)
» wrzesień (7)
» sierpień (10)
» lipiec (3)
» czerwiec (5)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (10)
» luty (7)
» styczeń (6)

2010
» grudzień (9)
» listopad (16)
» październik (10)
» wrzesień (8)
» sierpień (5)
» lipiec (8)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (8)

2009
» grudzień (5)
» listopad (3)
» październik (4)

Ostatnie komentarze


[]
bbb
[Jaro]
Ciekawe co dziś o tym co sie dzieje w RP mówi P.Kosmowski
[Rajmund Pollak]
Książkę pt.: "Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji" można zamówić w...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 509062
Newsów: 503
Komentarzy: 420
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Niepodległość Polski i Województwo Bielskie - oto jest zadanie ! , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała